Subskrypcja RSS

Marketing w szkołach językowych a jakość usług

autor Administrator, opublikowano 2003-05-08

Marketing w szkołach językowych a jakość usług

Angielski w Polsce


Każdy, kto operuje na rynku usług zdaje sobie sprawę ze szczególnego charakteru działalności usługowej i odrębności działań w zakresie zarządzania, tak marketingiem, operacjami, jak finansami, a przede wszystkim ludźmi w tych organizacjach.
Korzystając z usług firm oferujących szkolenia językowe, często zapomina się, że nie zamawiamy tych usług w krajach anglosaskich: Wielkiej Brytanii, Stanach Zjednoczonych, czy Australii, gdzie dostęp do specjalistów w dziedzinie nauczania języka angielskiego jest bardzo szeroki, a sami specjaliści często najlepsi na rynku, ale zamówienia dokonujemy w Polsce. Mamy, więc ograniczony dostęp do najlepszych specjalistów, zwłaszcza, gdy w grę wchodzą szkolenia typu „in-company”- dla firm oraz wszelkie szkolenia typu „ESP”- j. angielski specjalistyczny.
Nie każdy zdaje sobie sprawę z faktu, że obsługa tego typu szkoleń wymaga specjalistów. Przyjęło się przekonanie, że trzyletni "koledż" językowy upoważnia „specjalistę” językowego do nauczania języka na każdym poziomie i specjalizacji. Wielu metodyków twierdzi wręcz, że nie istnieje różnica pomiędzy nauczaniem języka ogólnego, a biznesu, bo przecież lektor ma nauczyć słówek i gramatyki. Nie ma bardziej błędnego spojrzenia na sprawę, szczególnie gdy szkoleni to menedżerowie wyższego szczebla. Dopasowanie lektora do uczestników organizacji to również dopasowanie pod względem poziomu językowego. Generalnie nie jest prawdą, że polski nauczyciel jest odpowiedni na każdym poziomie i w każdej specjalizacji językowej. Na wyższych poziomach językowych i zaawansowanej specjalizacji musimy szukać lektora „native speaker”, bądź skorzystać z wyjazdu zagranicznego do ośrodka szkoleniowego za granicą, nawet jeśli koszt szkolenia będzie większy.

W poszukiwaniu specjalistów językowych w Polsce
Najczęściej zamawiamy szkolenia w największych, „najlepszych” w rankingach szkołach językowych i czujemy, że mamy czyste sumienie, bo wybraliśmy przecież najlepszych. W praktyce jednak często sytuacja wygląda inaczej, bo czy jedna szkoła językowa jest w stanie zapewnić nam przydział najlepszych szkoleniowców do obsługi dużego kontraktu? Prawdopodobnie nie, mimo to nie zwracamy uwagę na fakt, że najlepsza w rankingach szkoła językowa, u której zamówiliśmy specjalistyczne szkolenie językowe, np. język finansowy na poziomie zaawansowanym przysyła nam na kurs lektora polskiego, który nie ma pojęcia o tego typu języku, nie mówiąc już o samych kwalifikacjach do nauczania języka obcego. Po prostu nie było już lektora „native speakera”, a kontrakt trzeba obsłużyć. Dobrzy specjaliści kosztują. A szkoła musi zarobić. Powinniśmy zdawać sobie sprawę, że otrzymujemy to, za co płacimy. Tu nie ma efektu skali. W przeciwieństwie do produkcji w usługach wielkość zamówienia niekoniecznie oznacza większe korzyści skali. Im więcej klientów w firmach szkoleniowych tym mniejsza skuteczność, jakość usług, lojalność, szybkość reakcji na potrzeby klienta, dostęp do najlepszych specjalistów itd. Co raz trudniej nam odwołać, lub przesunąć lekcje, co raz dłużej czekamy na dodatkowe zapytania ofertowe, kontakt firmy z klientem staje się rzadszy, biurokracja rośnie w nieskończoność i przewyższa efektywność i skuteczność szkolenia.

Kto ponosi winę?


Winę za tego typu zdarzenia ponosimy sami. Często kierujemy się kreatywnymi rankingami szkół językowych, zapominając, że usługi szkoleniowe to nie produkcja masowa. Liczba dobrych lektorów w kraju jest ograniczona, a szczególnie liczba wykwalifikowanych „native speakerów”. Jeśli decydujemy się na rozpoczęcie szkolenia językowego dla naszych pracowników, np. 200 osób na zaawansowanym poziomie językowym w godzinach od 7 do 10 lub 15 do 19, w trakcie trwania semestru musimy zdawać sobie sprawę, że w większości przypadków będą to zmarnowane fundusze i czas. Żadna ze szkół językowych nie jest w stanie zapewnić nam profesjonalnej obsługi językowej, jakiej byśmy sobie życzyli, nawet te, które dużo obiecują, z prostej przyczyny, że wszyscy najlepsi specjaliści językowi są już zajęci. Mimo to, czy zdajemy sobie sprawę z tego faktu, czy nie decydujemy się na rozpoczęcie szkolenia ślepo wierząc obietnicom szkoły.

Jest na to rada


Po pierwsze dobre zaplanowanie szkolenia, ustalenie budżetu, czasu rozpoczęcia szkolenia, dokładne, własne, a nie bazujące na fałszywych rankingach, zbadanie możliwości wywiązania się ze zlecenia ewentualnych zleceniobiorców i samych lektorów, którzy w przyszłości mieliby prowadzić zajęcia w naszej firmie. Po drugie zastanowienie się nad powierzeniem naszego budżetu wielu, a nie tylko jednej organizacji szkoleniowej w zależności od celów i efektów szkoleniowych, jakie chcemy osiągnąć. W sytuacji takiej będziemy mieli większą szansę na przydzielenie najlepszych szkoleniowców do naszych grup. Warto ponadto korzystać z usług firm szkoleniowych, które współpracują z ośrodkami językowymi za granicą. Firmy takie będą w stanie przedłożyć nam odpowiednie oferty projektów językowych, w których nasza kadra, na której najbardziej nam zależy będzie mogła korzystać ze szkoleń łączonych z kursów językowych w kraju i za granicą, po umiarkowanych, specjalnych cenach (firmy współpracujące ściśle z ośrodkami za granicą są w stanie wynegocjować dla nas bardzo korzystne ceny szkoleń za granicą, zwłaszcza przy większych zamówieniach). Warto również sprawdzić, czy dany ośrodek szkoleniowy zajmuje się również tłumaczeniami i konsultingiem, tu również, bowiem jesteśmy w stanie wynegocjować specjalne oferty cenowe, nie mówiąc już o korzyściach płynących ze znajomości branży, w której operujemy ze strony zleceniobiorcy.

Jakie wnioski


Nie działajmy pochopnie, proszę wierzyć, że zdarza się często, że z racji „rewelacyjnego” marketingu i nagromadzenia klientów, powstają sytuacje, w których do grup na poziomie proficiency w języku specjalistycznym, powiedzmy- bankowym zatrudnia się pierwszego lektora, który mógłby umieścić kurs w swoim grafiku, zupełnie bez pojęcia o danym języku specjalistycznym i na poziomie językowym zbliżonym do poziomu językowego uczestników grupy. Jeśli na prawdę decydujemy się na rozpoczęcie szkolenia w trakcie semestru, np. w listopadzie, lepiej byłoby rozłożyć budżet na kilka szkół, a ponadto kursantów wymagających specjalistycznego szkolenia językowego wysłać na korzystnych warunkach za granicę. Podejście takie będzie nie tylko bardziej efektywne, ale także przyniesie znacznie lepsze rezultaty w porównaniu z oddaniem budżetu w ręce jednego ośrodka szkoleniowego, nie porównując korzyści, jakie my jako klient moglibyśmy wynieść z rozłożenia kontraktu na więcej ośrodków językowych, a tym samy otworzenia sobie dostępu do najlepszych specjalistów i możliwości, jakie oferuje nam rynek usług językowych.


EQUALS English&Business Services
A Schramm-Newth
: ,

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza, aby przeszukać stronę:

Odwiedz naszych Przyjaciół!

Polecani Przyjaciele